Elektryczny gokart dla dzieci

Oto mój drewniany gokart. Tak tak, drewniany. Zbudowany przy użyciu głównie piły i wiertarki, oraz wielu starych części rowerowych. Gdy go budowałem nie miałem spawarki, zatem nawet zwrotnice z przodu są zrobione z drewna. Dodatkowo pojazd ma bardzo tani, mocny i prosty jak cep silnik elektryczny, oraz cały napęd.. który jest połączeniem starych części rowerowych i hm.. kierownicy od jakiejś zabawki. To właśnie takie autko polecam Wam na początek. 

Film pokazujący jak zbudować krok po kroku samochód elektryczny dla dzieci

Po co robić samochód dla dzieci

A czy to jeździ ? a czy jest trwałe ? Oczywiście, że jeździ i cieszy dzieciaki. Jak widzicie, moje autko ma już parę zadrapań, kierownica jest klejona, ale po 5 latach od zbudowania autko wciąż działa i nieźle wygląda. Autko nie jest za duże, bo miało być małe ale przecież spokojnie można zrobić większe. Zacznijmy jednak po kolei. 

Na wstępie zaznaczę, że chcę tu pokazać trzy rzeczy:
– Po pierwsze że, można zbudować drewnianego gokarta i jest to łatwiejsze niż praca z metalem, spawarką i szlifierką
– Po drugie że, elektryczne autko ma prosty napęd
– Po trzecie że, nie wszystkie rozwiązania, które wykorzystałem są tymi najlepszymi, jednak użyłem takich a nie innych np, by ograniczyć koszta i komplikacje.

Rama samochodu

Elektryczny samochód podczas jazdy

Ramę wykonałem z drewna. Nie żartowałem mówiąc, że to drewniany samochód. Podłużnice i belki z przodu i z tyłu są z dębu. Dlatego, że to bardzo mocne i trwałe drewno. Nie wiem, czy wiecie, ale tak właśnie kiedyś były budowane samochody. Miały właśnie drewniane ramy. 

Cała reszta karoserii wykonana jest z sosny, gdyż jest łatwiejsza w obróbce i znacznie lżejsza, a elementy płaskie karoserii to zwykła sklejka.

Rama samochodu

Podłoga to też deseczki sosnowe, dla zmniejszenia wagi, z przerwami między nimi.

I tu ważna uwaga. Jeśli ktoś chce budować ramę do gokarta z drewna, to niech nie używa wkrętów, a przynajmniej nie tylko wkrętów. U mnie wszelkie połączenia są klejone mocnym klejem odpornym na warunki atmosferyczne, a newralgiczne miejsca spojone są dość mocnymi śrubami z nakrętkami. Żadne wkręty nie wytrzymają wysychania drewna i obciążeń na jakie jest narażone autko.

Silnik elektryczny i baterie

Samochód elektryczny wymaga solidnych kabli, bo silnik ciągnie dużo prądu

Napęd zielonym teslo-ferrari to silnik elektryczny, chyba 250Wat z wbudowaną przekładnią sterowany przez sterownik od skutera elektrycznego. Zasilany jest napięciem 24V i można go kupić w necie.

Napęd elektryczny jest bardzo prosty. Zobaczcie. Do sterownika jest podpięty pedał gazu i stacyjka odcinająca zasilanie i oczywiście akumulator, a właściwie dwa. Jak widzicie, są to zwykłe 12V akumulatory, tylko trochę mniejsze, niż te w samochodach ze względu na cięcie kosztów i masę. Do akumulatorów podpiąłem takie oto labolatoryjne voltomierze, które wskazują poziom ich naładowania. Ładnie wyglądają ale są też ważne, bo akumulatory ołowiowe nie powinny się rozładować poniżej pewnego poziomu, bo inaczej stracą swoją pojemność – tak to już jest z tego typu bateriami, ale przynajmniej są tanie i wystarczają na kilka godzin jazdy. Wszystko zależy od prędkości i obciążenia. Nie mierzyłem tego dokładnie.

Napęd i koła w samochodzie elektrycznym

Drewniane zwrotnice

Jak widzicie, koła w samochodzie pochodzą od… roweru. Tak, dokładnie. Przednie ośki są też od roweru, a tył. Oj to jest niezła rzeźba. Teraz zamontowałbym jedną sztywną ośkę i do niej przykręcił oba koła. Kiedyś jednak, stwierdziłem, że napęd będzie przenoszony na jedno koło. Dlaczego ? Nie wiem, bo taki napęd przy mocy silnika elektrycznego skutkuje tym, że można łatwo zakopać się w piachu.

Lewe koło jest więc zamontowane na starym wkładzie supportowym od roweru, a prawe na hartowanej śrubie (nie pomylcie tego z wyginającymi się szpilkami ze stali plastyczniej, którą kupuje się w marketach budowlanych). Sruba ta została zamontowana w łożyskach kulkowych, a kręci się dzięki temu, że jest do niej przymocowany wielotryb, który napędza silnik za pomocą łańcucha. Wolnobieg działa jak w rowerze, to znaczy, że nie stawia oporu, gdy jedziemy z górki bez dodawania gazu. Mniej obciążamy wtedy silnik i sterownik.

Wykończenie wnętrza, malowanie, hamulec

Wykończenie wnętrza i karoserii

Na koniec najbardziej satysfakcjonująca część prac. Najpierw zagruntowałem drewno, a potem pociągnąłem wałkiem z zieloną farbą. Do tego dorobiłem drewniane siodełko, które żona obszyła skórą ekologiczną, czy tam skają i jeszcze obiła ćwiekami. Tak samo wykończyła boczki auta i hamulec. Nie ma to tamto, autko ma wyglądać ładnie i retro. Z tyłu zatem wylądował jeszcze jakiś stary kuferek w roli bagażnika. 

Na desce pojawiły się zaś wspomniane już voltomierze, oraz amperomierz pokazujący aktualny pobór prądu. A no i chromowane światła rowerowe z przodu oraz z tyłu. Ma być przecież bezpiecznie.

Podsumowanie z budowy samochodu

No i cóż, jak widać autko śmiga już 5 ty rok. Nie psuje się, nawet drewniane zwrotnice działają, choć koła przednie delikatnie się wygięły na zewnątrz. Jeśli miałbym wprowadzić jakieś poprawki, to na pewno lepszy hamulec niż taki cierny, który trze o oponę. Pewnie to zrobię w najbliższym czasie. Najważniejsze, że dzieci wciąż zadowolone mogą śmigać po okolicy. Zachęcam zatem Was, tzn wszystkich chętnych ale nie mających spawarki, bojących się szlifierki kątowej do tego, by może spróbować zrobić na początek gokarta z drewna ? Zawsze potem, gdy pomysł się sprawdzi, a Wam wzrośnie apetyt, możecie przełożyć silnik, koła i układ kierowniczy do metalowych konstrukcji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.